On jest taki słodki, pomyślałam jak w transie. Spoglądałam
ukradkiem na Samy’ego. Który rozmawiał żwawo na jakiś temat z Davem. Kiedy na
niego patrzyłam, czułam motyle. Jak, z nim rozmawiałam traciłam język w gębie.
To nie mogła być miłość. Nie, nie mogła. Ja nie jestem zakochana. Co najwyżej
zauroczona. Musiałam wziąć się w garść.
W końcu, nie mogę pokazywać słabości. W końcu… Nie mogę pozwolić sobie na
słabość! Kto ja jestem? Księżniczka? Nie. Nie mogę. Ale te jego oczy… One są
takie…
-Ziemia do Jess! – zawołała moja ruda przyjaciółka machając swoją dłonią przed
moją twarzą.
- Kto ci zrobił takie paznokcie?! – zapytałam widząc stan
ręki mojej przyjaciółki. Paznokcie równiuteńko obcięte, i perfekcyjnie
pomalowane na biało czarno.
- Moja siostra – zawołała z podejrzanym uśmiechem na twarzy.
Zdziwiło mnie to strasznie, ponieważ prędzej Dave zaprosił by na randkę swojego
ojca, niż Paulina ( siostra Dominiki. Przyp. Autorka. ) pomalowała komuś paznokcie.
I to jeszcze tak pomalować! Spojrzałam znacząco na Ave.
-Żartowałam! Przecież ją znacie… Mojej mamie się nudziło –
wyjaśniła z szerokim uśmiechem, ukazując białe, przednie zęby. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy, graliśmy w karty
mugolskie. Ava nauczyła nas grać w te karty. Raz ją ograłam! Tia… Dobrze, iż
nie było fałszoskopa. Ujrzałam, że drzwi
przedziału otwierają się. Wszedł tam, jakiś chłopak. Niski brunet o piwnych
oczach. Drobny i wysoki. Miał przesłodki uśmiech. Chyba z drugiego roku.
-Hej King – powitała chłopaka Ann.
- Hej Chase. Macie się ubierać, za chwilę Hogwart.
–powiadomił nas, owy chłopak, i wyszedł.
- Znasz tego chłopca? – spytał Oliwer swoim wesołym tonem.
- A, Nick. To mój kuzyn – odparła dziarsko.
- Ja go nie lubię. – rzekł Rafał z przerażającym chłodem.
- Raf! Przestań! On, miał roczek! Nie chciał ci popsuć
kolejki! – tłumaczyła go z wielkim oburzeniem blondynka. Wybuchłam
niekontrolowanym śmiechem. Wszyscy, oprócz Rafała oczywiście śmiali się ze mną.
-Do… Do… Dobra!
Musimy się prze… przebrać –
powiedziałam. Raczej usiłowałam powiedzieć, dlatego, iż śmiech nie dawał
mi spokoju. Wyszłam z dziewczynami do łazienki nadal chichocząc jak wariatki.
-Dobra, silver. To jaki ten plan? – zapytałem mojego przyjaciela.
-. Goldziu Nie przejmuj się! Już załatwione – odpowiedział
mi mój przyjaciel z tym swoim uśmiechem. Nie jedna laska by poleciała na taki
uśmiech, lecz nie. On, nie lubił tych spraw. Leo, po mimo największego uroku
osobistego jako jedyny nie ma, lub nie ma zamiaru mieć dziewczyny. On myśli tylko i wyłącznie o kawałach, imprezach
i śmiechu. Kiedyś, dawno, dawno temu podobała mu się Ava. Jeszcze na pierwszym
roku. Niestety ( zależy dla kogo. Jestem w końcu jej chłopakiem! ) te
zauroczenie nie trwało dłużej niż kilka dni. Migdalił się do niej tylko
tydzień. Ja, polubiłem ją odkąd
powiedziała mi zwykłe „cześć” Stopień przyjacielski dostała tego dnia w którym
po raz pierwszy wtargnęła do naszego dormitorium nie proszona. Uwierzcie, że
nasz dormitorium od tego czasu to jej drugi dom.
-Redziu, co jest? – spytał Dave, Samego.
-Grenie… Jess jest. A raczej jej nie ma – wytłumaczył
siedmioma słowami nasz przyjaciel.
- Wpadłeś jak śliwka w kompot – stwierdził Silver.
-Podnosisz jak duchu jak mało kto – warkną lekko urażony
tymi słowami Samy.
-Oj, miłość! Jakie to cudowne! – zawołał przesłodzonym tonem
Rafał. Następnie udał, że wymiotuje.
- Ja się nie zgadzam! A kto zrobi ci rosołku jak będziesz
chory? Kto polepszy ci humor zwykłym „hej” kiedy to będziesz w stanie depresji?
No, kto powiedz mi zmieni twoje życie na lepsze? – podawałem raczej argumenty,
niż pytałem naszego Yellowa. (Błąd, efekt zamierzony. Przezwiska od kolorów. W
następnych rozdziałach będzie wyjaśnione. J
)
-Chyba masz racje Goldzie – potwierdził moje słowa Leo.
-Czyżby samotny strzelec ustrzelił w końcu jakąś panienkę? –
zapytał nie wierząc nasz drogi Red.
-A, żebyś wiedział – mówiąc to wyszczerzył zęby. Ja już
wiedziałem.
-Daję dwa galeony za to, że to ktoś z rodziny. – szepnąłem
do ucha Grena.
-Daję dwa za to że to nie prawda. – odpowiedział.
-No to kto jest tym słodkim aniołkiem? – spytałem w końcu.
Jak ja kocham zakłady. Bogacę się na nich, jak mało kto.
-Moja siostrzyczka – rzekł, nadal pozostając samotnym
strzelcem. Inni prócz mnie spojrzeli na niego jak na debila. – No co? Nie ma
dwóch przednich zębów. Zawsze płacze ze śmiechu kiedy mnie wita. Rosół ugotować
potrafi, i w ogóle jest pocieszna. Spełnia wszystkie warunki. Nie prawdaż?
-Wiedziałem! – zawołałem wesoło. – Dwa galeony proszę.
Chłopaki? Wiecie, że pociąg się zatrzymał a my jeszcze w
mugolskich ciuchach? – zapytał niepewnie Sammy. Spojrzeliśmy żwawo po sobie, a
w naszych oczach malowało się przerażenie. Glowes, nas zabije, pomyślałem gorączkowo
wkładając spodnie od mundurku szkolnego. Leo, przez przypadek zakładał sweter
na nogi i przeklinał pod nosem. Wszyscy się ubierali. No prawie wszyscy. Tylko
jeden blondyn był odziany w swoje szaty.
-Jesteście debilami… - mrukną zażenowany Rafał.
-Sam jesteś debilem! – zdenerwował się już nie na żarty Leo,
który w końcu zrozumiał czemu „spodnie” nie chcą wejść.
-Oj, oj, oj. A wy co? Na lekcjach Glowesa, nic a nia się nie
nauczyliście? Algilisur!* - rzekł i wycelował różdżką w naszego drogiego Saya.
Ten stał już ubrany, z wszystkimi częściami garderoby na swoim miejscu. Jestem
debilem. Mogłem użyć tego zaklęcia!
- Algilisur! – rozległo się trzy inne głosy. Każdy stał już
w swoich szatach. Niestety zauważyłem, żę moje spodnie nie długo będą za krótkie.
Zadowoleni z siebie wyszliśmy z przedziału. Było tam jeszcze parę osób. Kiedy
dotarliśmy do wyjścia, w trybie natychmiastowym opuściliśmy pociąg biegnąc czym
prędzej. Fala chłodnego powietrza uderzyła mnie w twarz. A oto ujrzałem stare
dobre miasto. Jaką ja mam ochotę na kremowe piwo z siedmiu mioteł… Nazwa
zmieniła się rok temu. Kiedy to w tym barze znalazło się siedem mioteł naszej
reprezentacji. Oprzytomniałem. Musieliśmy
jeszcze przywitać się z Normem i Hagridem. Norm to przyjaciel który mu pomagał.
Biedak, swoje lata ma. Trzyma się nie źle, lecz jak wiadomo z wszystkim by
sobie nie poradził. I oto Norm w naszym 3 roku nauki zjawia się poszukując
pracy. Nadawał się, to go Hagrid przygarną. Zobaczyliśmy Norma i Hagrida
wołającego pierwszorocznych. Podeszliśmy czym prędzej to tych dwóch osobników.
-Hej, Hagrid! Cześć Norm! I jak życie leci moi przyjaciele?
– zawołał z radosną minę mistrz kawałów-Leo.
-Cześć młody. Leci, a no leci. Czas płynie i płynie… A wiesz
co! Pamiętasz jak ci mówiłem, że kogoś mi przypominasz? – zagadał do nas pół
olbrzym.
-Za każdym razem jak go widzisz mówisz te słowa – szepną
cicho Norm. Norm to wysoki i masywny szatyn. Ma zielone oczy, zadarty nos, oraz
białe usta. Kiedy się go nie zna wydaje się oschłym i nie przyjemnym człowiekiem.
Naprawdę, jest spoko. Lubi troszkę pokrzyczeć, lecz w rzeczywistości to pogodny
gość.
-Norm! No wiesz?! – rzekł z lekkim oburzeniem Hagrid – No
więc, przypominasz mi Blacka!
-Nie, znam – stwierdził Say, z tą swoją miną z eliksirów.
Jego mimika twarzy mówiła: „Coś kojarzę, mów dalej i tak mi się nie przypomni”
-No identyczny! Znaczy, z charakterku. Ach, on i Potter. Ja pamiętam jak Lilka była
u mnie pierwszy raz… Psia kość to było coś z 50 lat temu! A może i 70.. Nie
wiem. Ale, żal mi ich było Cholibka. A Syriusz… Tak nie winie osądzony… -
wytarł nos w chusteczkę – Sory chłopaki, ale ja tu z pierwszoklasistami muszę
iść a wam powóz ucieknie- powiedział, dodał coś jeszcze lecz nie usłyszeliśmy.
Biegliśmy jak głupi bo ostatni pusty powóz właśnie startował. W ostatnich chwili
jak oparzeni wbiegliśmy do tego pojazdu. Zdyszani, jechaliśmy w ciszy. Jedyne
co było słychać to nasze oddechy. Byłem zapatrzony w niebo. Zapełnione było
gwiazdami, które jaśniały blaskiem. Jedna była wyjątkowo jasna. Rozpoznałem ją.
To nie była gwiazda. To planeta- Wenus. Wenus… Rzymska bogini piękności. Kiedy
pomyślałem o tym, w głowie pojawił mi się obraz Avy.
Kochana,
OdpowiedzUsuńRozdział super. Jestem pod wrażeniem tego jakie poczyniłaś postępy. Ciesze się, że Ava jest szczęśliwa. Kompletnie nie rozumiem sprawy z tymi przezwiskami mam nadzieję, że to wyjaśnisz. Bardzo podobało mi się wspomnienie Hagrida o Lily, Syriuszu i Jamesie.
Pozdrawiam Em
PS. U mnie nowe notki
Kochana czytając Twój komentarz u mnie stwierdziłam, że mogła Ci umknąć jedna noteczka u mnie i z tego powodu nie rozumiałaś o, co chodzi w moim dzisiejszym rozdziale.
OdpowiedzUsuńZerknij, czy tę czytałaś:
http://ruda-i-huncwoci.blog.pl/2015/02/15/104-odejdz-wynos-sie-znikaj/
W niej znajdziesz wszystkie odpowiedzi na pytania, które zadałaś mi w komentarzu.
Pozdrawiam
Em