------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Samanta
-Gdzie są ci chłopacy?! Ceremonia właśnie się zaczęła a ich…
- Anabetch nie skończył wypowiedzieć zdania, bo weszli poszukiwani od 20 minut
młodzi obywatele Anglii. Wbiegli do Sali cali czerwoni. Na ich buziach malowało
się zmęczenie. Cała 5 zajęła swoje miejsce po czym złapali za piękne, złote
kielichy z próbą zaspokojenia swoich zasobów wody. Niestety, ceremonia się nie
skończyła więc nie było żadnych napoi, ni nic w tym rodzaju. Chłopcy ukazali
swoje niezadowolenie słowami typu „no nie!” i różnego rodzaju jęknięciami . Gdy
zasiedlili w swoim mózgu myśl o braku napojów, dyrektorka zaczęła swoją długą
mowę. Brzmiała ona następująco:
-Moi kochani. Wsuwajcie! – na talerzach i półmiskach
pojawiły się wspaniałe potrawy. Jakie było zadowolenie chłopaków, gdy ich
puchary były zapełnione po brzegi sokiem dyniowym o dość słodkim smaku. Nic nie
myśląc, chłopcy wypili całą zawartość.
-Dobrze się czujesz? – zapytała mnie zatroskanym głosem
Jess.
-Nie, nic. A skąd takie wnioski? – zapytałam zbita z tropu
poprawiając jednym palcem okulary które zsunęły mi się z nosa.
-Od około 7 minut ludzie jedzą a ty się gapisz na chłopaków.
– powiedziała jakby to było oczywiste Ann.
-Jedz, bo i tak jesteś jak patyk. – ponagliła mnie Jess.
- Okey, okey. – ustąpiłam koleżanką i nałożyłam sobie
kiełbaskę, kilka grzanek oraz udko kurczaka. Jadłam w milczeniu patrząc na miny
moich przyjaciółek.
-Mochm coch? – zapytałam jedząc udko. Oczywiście, z pełnymi
ustami zabrzmiało to inaczej i musiałam powtórzyć. – No co?
-Ty to wszystko zjesz? – zapytała nie dowierzając brunetka.
-Zawsze tyle jem. – odparłam i dokończyłam mój posiłek. O
mały włos nie dostałam padaczki śmiechowej na widok min przyjaciółek. Pewnie
też się zastanawiacie jak ja to robię. Odpowiedź jest prosta. Kładę się szybko
spać. Wstaję o 4 i biegam godzinę po błoniach. Wracam, kładę się i śpię
smacznie puki mnie Ava nie obudzi. Gdy tylko połknęłam ostatni kawałek mojej
grzanki dania znikły. To był mój ulubiony punkt uczty powitalnej. Na miejsce
dań głównych i przystawek pojawiły się desery! Od razu, nie czekając włożyłam
sobie tort truskawkowy, lody o smaku truskawki oraz truskawki. Gdyby szczęście
miało smak , moje było smaku tortu truskawkowego z polewą truskawkową posypane truskawkami.
-Nie zemdli cię? – zapytały w tym samym czasie Ava, Jess i
Ann. Za każdym razem tak jest. Moje usta przybrały kształt banana. Śmieszył
mnie to. Ava i czekolada. Ja i truskawki. Ann i cytrusy. Jess i brzoskwinie.
Chyba każdemu z osobna mogłabym zadać to pytanie. Na talerzu Avy znajdowała się
góra lodów czekoladowych w polewie tego samego smaku, oraz tabliczka mlecznej.
Ann jadła egzotyczną galaretkę o smaku pomarańczowo-czytrynowo-granatowym. Jess
zajadała się brzoskwiniowym kiślem. Wiem, że wzrokiem szukała jej ulubionych
lodów. Kiedy je znalazła, oczywiście nałożyła je na talerz, wcinając z
uśmiechem. Niestety, zawsze padało pytanie powyżej, i zawsze odpowiedź po
chwili brzmiała „tak” Z grymasem na twarzy siedziałam wiercąc się na swoim
siedzeniu. Zniesmaczona faktem, iż będę za godzinkę wymiotować czekałam na mowę
dyrektorki. Zawsze ten sam scenariusz. Wszystkie oprócz Avy zwracałyśmy po
godzinie. Rudowłosa jest uodporniona. Podobno, kiedy zjadła 15 czekolad
bąbelkowych, szukając rzekomych „bąbelków” przetrwała. Miała 5 lat. Po tym
wydarzeniu ani razu ją nie zemdliło z powodu czekolady. Powtrzymałam śmiech.
Opowiadała mi kiedyś jak Leo podstawił jej mały kieliszek. Naprawdę Leo, i
inni więcej nie piją. Tylko kieliszek
dla zasady. No wracając do jej przygody. Gdy tylko jej usta musnęły alkohol
zwymiotowała. Zwróciła całą zawartość żołądka na nic nie winnego Say’a. Tak
jest za każdym razem.
-Drodzy uczniowie! – wyrwała mnie z zamyślenia profesorka –
Mam dla was niespodziankę! Kiedy wejdziecie do swoich dormitorium ukaże wam się
mały salonik, nie wasza sypialnia. Znajdziecie tam kilka drzwi. Ilość drzwi
zależy ile was jest na roku. Na każdych drzwiach będzie widniał napis z imieniem
i nazwiskiem ucznia. Każdy pokój będzie przygotowany wedle waszych potrzeb i
zainteresowań. – po tym wyłączyłam się. Myślami byłam na piątym piętrze w moim
nowym pokoju. Gdy usłyszałam, że możemy już iść jako jedna z pierwszych poderwałam
się. Ponaglałam podekscytowana moje przyjaciółki. Droga, dłużyła się
niesamowicie. Kiedy Dotarłyśmy pod drzwi Ava odpowiedziała na jakieś pytanie.
Nie obchodziło mnie na jakie, ważne że drzwi otworzyły się. Sprintem pokonałam
odległość między mną a naszym dormitorium. Otworzyłam drzwi gdzie widniał napis
„Rok V”. Znalazłam się w małym pomieszczeniu. Ściany były koloru błękitu, a
podłoga ciemnego brązu. Kilka obrazów i nic szczególnego. Ale… Zaraz! Nad 4
drzwiami wisiał wielki obraz naszej 4 śmiejącej się. Rozpromieniona otworzyłam
3 drzwi od prawej z napisem „Sam”. To mi się spodobało. Nie oficjalnie,
normalnie. W końcu nie jestem ministrem, żeby odnosić się do mnie nazwiskiem i
imieniem jednocześnie. Po prostu „Sam”. Drzwi były ozdobione
naklejkami-okularami. . Co ujrzałam
przerosło moje oczekiwania. Ściany były koloru… Szczerze? Nie wiem. Coś po
między czerwienią a różem. Delikatnie, i subtelnie. Łóżko było wielkie, a
zdobiło go duża ilość czerwonych poduszek i białej pościeli. Podłoga, wyglądała
jak jasne drewno. Czyż by to był dąb? Tak. Na ścianach wisiały ramy z białymi
kartkami. Głosiły one „do uzupełnienia”. Miałam wściekle czerwony dywan. Nie
był płaski lecz owłosiony w kształcie serca. Miałam wielką białą szafę i mały
regał na książki. Posiadałam wielkie okno z widokiem na las. W tym momencie
widziałam tylko zarysy. Tę wspaniałą rzecz zdobił parapet. Nie zwyczajny
parapet, ponieważ można było na nim usiąść. Dosłownie! Parapet był sofą. Obok
tych wspaniałości była biała komoda. Nad nią znajdował się obraz dwupiętrowego
autobusu. Były tylko szare kolory, jednak jeden, jedyny autobus zachował swoją
krwistą barwę. Na środku pokoju stał
szklany stolik, a obok fotel koloru białego z czerwonymi poduszkami. Obok łóżka
zobaczyłam drzwi. Wiedziałam, że to musi być łazienka.
Ava.
Otworzyłam 4 drzwi po prawej i zamarłam. To było… Wspaniałe!
Cudowne, super, ekstra, wyśmienita, słodkie, idealne! To co ujrzałam…
Wiedziałam, że to musi być mój pokój! Jedna ze ścian była zrobiona w ten
sposób, iż przedstawiała noc. Była kolory
granatowego. Wielki księżyc w pełni naprawdę świecił! W rogu widać było wielką
sowę. Na ścianie było jeszcze drzewo, bez liści. Na nim wesoła sowa pohukiwała.
Gdy się przyjrzałam okazało się, że w drzewie są drzwi.
-„Nimi zajmę się potem” – pomyślałam. Na brązowych panelach
leżał duży dywan. Był owłosiony koloru błękitnego podchodzącego pod srebro.
Reszta ścian była biała. Na jednej z nich mieściło się okno z widokiem na
zakazany las. Pod oknem znajdowało się dwuosobowe łóżko. Rama była czarna, reszta
srebrno biała. Na kolejnej ścianie mieścił się kominek. Ogień wesołymi barwami
ocieplał moje królestwo. Po jego prawej stronie znajdowały się cztery duże
brązowe regały. Nad kominkiem wisiał
portret mnie, przyjaciółek, przyjaciół i mojego chłopaka, czyli Ja, Sam, Jess,
Ann, Leo, Rafcio, Hans, Samy, Oliwera i Dava. Wszyscy robili głupie miny. Po
lewej znajdowała się średniej wielkości szafa z ciemnego drewna. Na środku pokoju były dwa fotele koloru
brązowego i beżowego. (Że w sęssie każdy fotel miał te dwa kolory ) i drewniany
stolik. Na kolejnej – granatowej ścianie była komoda. Duża, z ciemnego drewna.
Nad nią było wielkie lustro. W tym
pokoju będę spędzać najwięcej czasu.
Moja droga,
OdpowiedzUsuńByć może musisz wysilić się na cierpliwość. Wierzę, że już niebawem znajdziesz więcej komentarzy pod swoimi wpisami. Niektórzy mają tak (nie wiem jak oni to robią), że pod pierwszym wpisem zgarniają 10 -20 komentarzy, a niektórzy muszą poczekać. W tamtym roku u mnie pod notką można było znaleźć 1 -2 komenty i koniec. Teraz jest ich kilkanaście. Pisz regularnie i nie przejmuj się, bo wiele osób czyta tylko nie komentuje. Cóż ich strata :)
Dziękuję bardzo za dedykację ^^ to wspaniałe uczucie kiedy możesz wejśc na jakiegoś bloga i przeczytać na wstępie, że rozdział jest dla ciebie, to takie osobiste.
Z rozdziału na rodział widać Twoje postepy. Biedne dziewczyny... obżerają się słodkościami a potem cierpią (chciałabym tu napisać coś o umiarze, ale samej mi jego brak, bo ja też należę do słodyczoholików ). Dyrektorka zrobiła im świetny prezent. Jestem ciekawa jak będą wyglądać pokoje facetów.
Pozdrawiam
Em
Hej ,
OdpowiedzUsuńPiszę odnośnie Twojego komentarza na moim blogu. Niestety nie dodam notki 27.02 z racji tego, że piątą klasę zamierzam zacząć 1 marca.
Postanowiłam jednak, że jeśli oczywiście masz ochotę to podeślę Ci fragment nowego rozdziału na e-maila (z zastrzeżeniem, że nie będzie to wersja ostateczna- więc może ona ulec zmianie). Nie wiem, ile on będzie stanowił słów, w każdym razie Ci go 27 lutego zaraz po północy.
Jeśli jesteś zainteresowana takim rozwiązaniem to napisz mi na e-maila.
lily.e@onet.pl
Pozdrawiam
Em
Naprawdę? Ja jestem straszliwie zachwycona twoją sugestią :D Ty to potrafisz poprawić humorek. A wiesz co genialna Lily odkryła? xd Że ty masz innego, skończonego bloga a ten który czytam to jego początek. Teraz wiem o co chodziło z tym pokojem życzeń xd Mam nadzieję, że jeszcze tam napiszesz. Notka o Snape była wzruszająca. "Łoś" powalający xD Ryczałam jak uśmierciłaś Gabi i Lily. Najbardziej mi się podobał rozdział "Znajome twarze" Tak jakoś ciepło w serduchu mi się zrobiło. Napisz coś tam o ich dzieciach. A tu mój e-mail: lili_evans_potter_huncwotka@onet.pl
UsuńBędę czekać :D
Lily