wtorek, 6 stycznia 2015

4. Życie jest słodkie, ale może być słodsze dzięki lodom i ciastkom od Zmorka.

Dzień był pogodny. Ptaki śpiewały, a wiatr delikatnie wiał. Obudziłam się. Kiedy wstawałam inne dziewczyny też. Spojrzałyśmy na siebie. Pobiegłam szybko jak nigdy dotąd. Niestety, Jessica była szybsza. Na szczęście byłam druga. Trzecia dobiegła Ann. Samanta doszła ostatnia, bo nie mogła znaleźć oksów.
-Robimy grafik! – zarządziłam
-Racja. – odparłyśmy zgodnie.
-To ja bo Jess. Chodźcie. I tak wiemy kto po kim. – rzekłam
-Okey. – zgodziły się.
Wybrałam sobie koszulkę z napisem „London” Za dużą, czarną bluzę z białymi wąsami i dżinsowe spodnie. 
-Wolne! – wrzasnęła Jess.
-Chiwlka! – rzekłam. Zabrałam płyn do kąpieli o zapachu pomarańczy i miękki, błękitny ręcznik. Weszłam do łazienki. Położyłam rzeczy na półeczce obok. Włączyłam wodę. Gorący strumień uderzył o wannę. Czy tam jak to się nazywa. No te od prysznica. No… Kiedy skończyłam ubrałam się i umyłam zęby. Kiedy wyszłam dziewczyny  się śmiały.
-Wolne! – zawołałam. Ann poszła do łazienki. Za pięć minut weszła Samanta . Kiedy wyszła zebrałyśmy się i poszłyśmy do pokoju wspólnego. W nim królowały barwy niebieskie i srebrne. Pełno było regałów z książkami. Usiadłam na wygodnym niebieskim fotelu. Obok na srebrnym zajęła miejsce Samanta. Na krótkiej kanapie koloru niebiesko-srebrnego zasiadła Ann i Jess.
-No to… - nie skończyłam bo przyszedł Rafał z jakimiś chłopakami.
-Domi, Ann to Leo, Dave, Samy i Oliwer. – powiedział Rafał.
-Hej! Miło mi was poznać. To Samanta i Jessica. – przedstawiłam dziewczyny.
-Dobra to my spadamy. – powiedział Leo i poszli. Leo był brunetem o ognistych oczach. Napaleniec. Uśmiechnęłam się. Dave, blondyn. Wysoki o niebieskich patrzałach i w okularach. Nawet słodki. Samy, brunet o delikatnych rysach i zielonych oczach. Oliwer, brunet o brązowych oczach. Średniego wzrostu. 
-Ej, a kto to był? –zapytała Samanta.
-Słodki. –dodała Jess.    
-Mój brat bliźniak. I nie jest słodki. – powiedziała zirytowana Anabetch.
-Jest Irytujący. – dodałam.
-Dobra, chodźmy na śniadanie. -  powiedziała Samanta. Szłyśmy  i szłyśmy. Po chwili zrozumiałam, że się zgubiliśmy. Byliśmy w lochach. Na szczęście zobaczyłam Kubę. O dziwo szedł z Marcusem.
-Cześć! –zawołałam.
-O Hej! Co ty tu robisz? – zapytał
-No wiesz, zamek wielki i chciałyśmy go zobaczyć i… - próbowałam się wykręcić.
-Czyli zgubiłyście się, i chcecie zapytać o drogę. – stwierdził i wyszczerzył zęby w uśmiech który z całą pewnością jest godny nazwania Huncwockim.
-Tak. – wypaliłam
-Nie ma z prawy. Zaprowadzimy was. – powiedział
-Dzię – tyle zdążyłam powiedzieć bo Kuba mi przerwał.
-ale… Jest jeden warunek. – zarządził Qwen
-Jaki? – zapytałam znudzona
-Przedstaw mnie. – powiedział wprost.
- Okey, ale – zaczęłam grę. – przedstawisz kolegę.
-Dobra, ale pomożesz mi z eliksirami. – powiedział.
-Okey, ale… Chwila! My nie mieliśmy żadnych lekcji. Z kąt wiesz, że ja jestem lepsza w tym od ciebie?- zapytałam.
-Bo potrafię wodę przypalić. – wyznał.
-Zgoda. – powiedziałam.
-No więc to jest Marcus. – przedstawił dziewczynom  tego zasranego debila.
-To jest Samanta i Jessica. – wskazałam na dziewczyny.
-Dobra to idziemy wreszcie?! – zapytała znudzona i oburzona Ann
-Oczywiście drogie panie. – powiedział żartobliwie i wziął mnie i Anabetch pod rękę.
-Tędy! – zawołał Marcus i uczynił to samo z Samantą i Jessicą.
Kiedy dotarliśmy musieliśmy się pożegnać. Aż nie chce mi się wierzyć, że Marcus jest zły. Ale no cóż…
Usiadłam z dziewczynami przy stole. Chciałam nałożyć sobie na tost dżem, lecz usłyszałam głos.
-Nie radzę. – oświadczył ktoś za moimi plecami. Był to chyba Oliwer.
-Czemu? – zapytałam.
-Bo Rafał zaplanował dowcip. – stwierdził.
-W to akurat uwierzę. -powiedziałam i nałożyłam sobie Nutellę. Jakiś chłopak chyba z drugiego roku zrobił to co ja miałam zamiar. Dotkną nożem czemu i nagle… Rozległ się  hałas. Dżem eksplodował, pozostawiając czarny ślad na jego twarzy jak w mugolskich kreskówkach.  Włosy biednemu chłopakowi zaczęły się palić. Wzięłam sok dyniowy i polałam mu nim włosy. Biedny… Uciekł z Sali. Ja za nim.
-Zaczekaj. – zawołałam.
-Zostaw mnie. To ty to wymyśliłaś? – zapytał i zatrzymał się.
-Nie, nie ja. Mój znajomy. Powiedział mi tylko, że mam nie brać dżemu. Nic o tym nie wiedziałam. – powiedziałam szczerze.
-To czemu wylałaś na mnie sok?! – zapytał oburzony.
-Bo włosy ci się paliły. – stwierdziłam.
-Wierzę ci, pomożesz mi się z tym ogarnąć. – wskazał na włosy.
-Niestety, nie umiem czarować. Jestem na pierwszym roku. – wyznałam.
-Jednak, znam kogoś kto ci pomoże. –  stwierdziłam i pociągnęłam go w stronę korytarza.  – wczoraj rozmawiałam z koleżankami. Za obrazem z owocami jest kuchnia. Tam pracują skrzaty domowe. One coś n to poradzą. To tutaj. – wytłumaczyłam mu i weszliśmy za obraz.
-Witajcie. Mamy kłopot. Ten chłopak został ofiarą żartu. Czy mu pomożecie? – zapytałam przyjacielsko.
-Dobrze panienko. – zawołał jakiś skrzat. –Jestem Zmorek panienko.
-A ja Dominika. A to jest… - wskazałam na chłopaka
-Ja jestem Hans – oznajmił.
-Niech pan się nie rusza. Zmorek naprawi pana. – zawołał skrzat. Pomachał rękoma i Hans wyglądał jak wcześniej.
-Dziękujemy Zmorku. – podziękowałam.
-Nie ma za co panienko. Może lody i ciastka na osłodzenie życia? – zapytał
-Z wielką chęcią. – odparłam. Kiedy wyszliśmy byliśmy obładowani słodkościami.
-Vingarium Leviosa – powiedział  Hans, a nasze słodkości powędrowały aż pod sufit.
Kiedy doszliśmy do drzwi i zapukaliśmy kołatką dostaliśmy ciekawe pytanie.
-Jak sierotka może dostać się na drugi brzeg rzeki do mamy?
-Sierotka nie mam mamy. – odparłam.
-Dobrze i gratuluję rozumu. – zawołała

- To pa. – powiedziałam kiedy słodycze wylądowały na moich rękach.  Powędrowałam do swojego dormitorium. 

3 komentarze:

  1. Mmm słodycze ciastka lody, moja słabość. Rozumiem, że Hans i Dominika częściej będą odwiedzać szkolną kuchnię. W ogóle jestem ciekawa, czy między nimi będzie coś więcej, czy tylko przyjaźń.

    Pozdrawiam
    Em (www.ruda-i-huncwoci.blog.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie. Morze z czasem... Na razie bohaterowie są za młodzi na związki. W 3\4 dopiero zacznie się randki. Na razie spontan. Nawet ja nie wiem co się wydarzy :). Również pozdrawiam,
      Lili

      Usuń
  2. Mhm... ciekawe choć pozostawia mały niedosyt, przez co jestem jeszcze bardziej ciekawa co będzie dalej :))

    Pozdrawiam i życzę weny ^^

    Skomentujesz? Zajrzysz? :))
    http://i-am-a-princess-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń