Kolejna notka pojawi się niedługo. W kolejną niedziele. Rozdziały będą umieszczane raz na tydzień. We ferie będą
częściej dodawane. Miłego czytania i
proszę wytykajcie mi błędy okey? Pozdrawiam, wasza Lili.
-O nie! – zawołała Ann
-Hahhahaha! Brawo Ann! – powiedział Kuba.
-Więcej nie dam się wciągnąć w tę głupią grę! – stwierdziła
Ann i pocałowała Kubę w policzek.
- Zasady! Sama
zaproponowałaś butelkę. – odparł z szyderczym uśmiechem Rafał.
-Zamknij Japę! Chodziło mi o pytania. Nie o całusy w policzek. – rozpoczęła dyskusję.
-W usta – poprawiłam – to ja wynegocjowałam w policzek.
Ann zakręciła butelką. Serce mi stanęło. Kapsel wylądował po
stronie Kuby, a dno po mojej.
-Uhuhu! Kuba, brawo! – wrzasną Rafał.
Kuba pocałował mnie w policzek. Poczułam, iż troszkę się
czerwienię. Jego dotyk był jak prąd. Ciepły, zaskakujący i miły… „Domi, otrząśnij się!” – pomyślałam.
Zakręciłam butelką. Wypadł Kacper i Rafał. Rafał całował.
-Ojejku, tego się nie spodziewałem. – odparł Kacper z
udawanym głosem „damulki” z 19 wieku.
Rafał szybko dokonał tego co miał dokonać.
-Co ta bez emocji? Stary! Wczuj się w rolę. – odparł
tłamsząc śmiech Kuba
- A ty jakbyś miał całować kogoś co mu śmierdzi z japy do
byś się skupiał na uczuciach? – zapytał z gniewem Rafcio
- Ej, koleś ze
śmierdzącą japą też ma uczucia! – zawołał z udawanym oburzeniem Kacper.
-Idę po słodycze. Ktoś coś chce? – zapytała Ann.
- Cztery czekoladowe żaby. – odparłam – pójdę z tobą
- My z chłopakami chcemy po pudełku fasolek wszystkich
smaków – stwierdził Rafał
- Okey, wracamy za chwilę – powiedziałam i poszłyśmy z Ann
Rozsunęłam drzwi przedziału. Po drodze spotkałyśmy grupkę nastolatków. Jakiś debil postawił mi nogę.
Olałam go.
- Poproszę 5 opakowań fasolek wszystkich smaków, oraz 6 czekoladowych żab. – powiedziała
Ann do miłej starszej pani.
- Już podaję. – odpowiedziała uśmiechnięta pani podając
słodycze. – Należy się jeden galeon.
- Proszę. – powiedziałam podając pieniążek.
Wróciłyśmy do przedziału. Zastałyśmy tam jeszcze dwie dziewczyny. Jedna dziewczyna
była tak samo ruda jak ja. Miała kręcone włosy. Troszkę jak te karbowane
frytki. Twarz miała pogodną. Oczy wyróżniały się od reszty. Były niesamowicie
niebieskie, niczym niebo. Druga dziewczyna miała ciemne oczy. Włosy krótkie i
czarne. Kiedy się ją oglądało miało się wrażenie, iż ona jest twardą i
niesamowicie oschłą osobą.
- Hej Ann! Nie widziałam cię wieki! To jest Thalia. Thalia
to jest Anabetch. – odparła rudowłosa dziewczyna
- Rachel? Rachel Dare? Widziałam cię ostatnio w 3 klasie.! –
stwierdziła prawie krzycząc Ann.
- Czy nie tylko ja czuję się dziwnie? – zapytała mnie cicho
Thalia
- Nie ty jedna – odparłam szczerze
-Gdzie ja mam głowę ! Rachel, Thalio to jest Dominika! –
zawołała Ann
- Ładne masz psiapsiółki – powiedział Rafał. – może jedna
chciała by się ze mną umówić? – zapytał.
Thalia podeszłą do niego i walnęła go w twarz z liścia. Nie
mogłam powstrzymać się od śmiechu. Zaczęłam się śmiać. Dostałam ataku
„głupawki” „Ava, ogarnij się wyglądasz
jak hiena!” rozległ się głos w mojej. Przypomniała mi się scena kiedy wczoraj
byłam u Ani mojej koleżanki pożegnać się. Ania myśli że dostałam się do
prestiżowej szkoły z internatem.
-Dominika, ogar. – powiedział Kuba śmiejąc się z mojego
śmiechu.
-Soory. – powiedziałam – czasami tak mam. – stwierdziłam
dusząc się ze śmiechu. I w tym momencie wszyscy wybuchli śmiechem. Gadaliśmy, żartowaliśmy i tak dalej. Nagle drzwi przedziału rozsunęły się.
-Za 20 minut dojedziemy na miejsce. Macie się przebrać w
szaty. – rzekł jakiś chłopak i wyszedł.
- Dobra, chłopaki bay! – krzyknęła Ann i chłopaki poszli na
korytarz.
-Interontes! – powiedziała Thalia i szyby zrobiły się
czarne.
Przebraliśmy się a Thall odczarowała szyby.
-Wchodzicie – zawołałam
Chłopaki weszli . My za to zostawiliśmy bagaże i udaliśmy
się na przechadzkę. Po drodze spotkaliśmy jakiegoś chłopaka.
-Jestem Marcus. – przedstawił się i chwycił moją dłoń w
delikatny uścisk –Rączki całuję . – dodał
z uśmiechem.
-Dominika – powiedziałam.
-Piękne imię - odparł
-Rachel – powiedziała Dare
bo Marcus doszedł do niej.
-Anabetch - rzekła
- Thalia – mruknęła oburzona i zanim Marcus zdążył ująć jej
rękę.
-Dziewczyny! – usłyszeliśmy za pleców. To Kacper
-Jesteśmy! – rzekłam
-O, to ty… - odrzekł z obrzydzeniem Marcus
-Tak, Marcus. To ja. Twój były przyjaciel. – odrzekł z powalającym chłodem Kacper.
-Dobra, my już musimy iść. Pa. –rzekłam bo obawiałam się
bójki.
Jedna rzecz, która mega denerwuje mnie w opowiadaniach. I jest to notoryczne. Jeżeli piszesz o dziewczynach to one "zostawiły bagaże", jeżeli piszesz o facetach, bądź osobnikach obu płci piszesz "zostawili bagaże".
OdpowiedzUsuńRozdział krótki... widzę, że od razu polecieli po całości buziaczki i te sprawy... ja się tak w wieku 11 lat nie bawiłam. W ogóle na dzień dzisiejszy raczej nie zdarza mi się całować w policzki z prawie nieznajomymi chłopakami.
Oczywiście tutaj tego nie krytykuję, tylko po prostu jestem w lekkim szoku, a nie należę do "orleańskich dziewic"
Pozdrawiam lecę czytać dalej
Musiałam zacząć od początku, choć postrzegam ich jako nastolatków 15-16 lat. Na razie ciężko mi jest pisać o początkach, ale później będzie lepiej.
Usuń