sobota, 27 grudnia 2014

1. Hogwart przybywamy!

01.09.2014r.
Byłam podniecona. To właśnie dzisiaj spełniły się moje oczekiwania. Moje najśmielsze sny, moje marzenia… To dzisiaj uwierzyłam w magię.  Możecie być zdziwieni, ale tak Hogwart istnieje i jest niesamowity. Poznałam tam kilka fantastycznych osób. Jedna z nich jest do mnie podobna. Nie z wyglądu lecz z charakteru. Jest inteligentną osobą dla której nie ma ryzyka nie ma zabawy. Jestem taka sama. Mam na imię Dominika i jestem szkolącą się od dziś czarownicą w Szkole Magii i Czarodziejstwa – Hogwart. Wszystko tu jest niezwykłe. Zacznę od początku dzisiejszego dnia. Obudziłam się o piątej. Musiałam przecież się przygotować. Nie co dzień jedzie się do szkoły magii na cały rok, no nie? Najpierw wzięłam dziesięciominutowy prysznic . Wytarłam się miękkim ręcznikiem. Założyłam koszulkę z świecącą żarówką. Następnie ubrałam moją ukochaną, trochę za durzą bluzę z napisem: „Kocham buty, torebki i chłopców ;3” Następnie krótkie spodenki i miętowe trampki. Dzień był pogodny, ptaki śpiewały…  Jak co rano w oknie ujrzałam liska wybiegającego z lasu. Liskiem opiekowałam się gdy miałam 9 lat. Nazwałam go Huncwot ku czci Huncwotów. Kiedy się nim zaopiekowałam była zima a biedak miał złamaną nogę. Uleczyłam go i co rano przybiega pod mój dom, ale ucieka kiedy się zbliżam. Często o nim myślę. Mam wrażenie, że pokazuje mi wdzięczność jednak nadal jest dzikim zwierzem.  Uczesałam swoje nieokiełznane, blond włosy w luźną kitę z przodu.  Umyłam zęby elektryczną szczoteczką. Wtedy pomyślałam że będzie mi brakować elektroniki. Odpędziłam tę myśl. Brakować mi będzie mojego taty i mamy oraz siski. Moja mama ma na imię Elżbieta a tata Sławek.  Moja siostra jest mugolem. Spojrzałam na zegarek. Była już ósma. Zeszłam na dół na śniadanie. Mama mnie przytuliła. Była uśmiechnięta lecz wiem, że robiła dobrą minę do złej gry.  Wiedziałam, że będzie tęsknić. Ja tak samo… Tata mnie przytulił. Szepnęłam mu „Kocham Cię, opiekuj się mamą” On odpowiedział, że mam się nie przejmować chorobą mamy. Wziął mnie na ręce i zaczął mnie łaskotać. Kocham go, jest dla mnie jak mój najlepszy przyjaciel. Zjadłam śniadanie gofry i kanapki z Nuttelą. Sok pomarańczowy i kakao. Mama dała mi na drogę kanapki a na deser mordolepy!  ( skarmelizowane mleko z cukrem takie lizaczki domowej roboty :P) Pobiegłam na górę. Sprawdziłam czy wszystko mam. Dopakowałam pieżame i zeszłam na dół. Mana pocałowała mnie w policzek i dała wykład. Tata przybił mi żółwik i kazał się dobrze bawić oraz uważać a następnie włożył kufer do samochodu. Była dziewiąta. Dojechałam właśnie na stację King Cross. Tata wyją bagaż i zawiózł między dziesitym a dziewiątym peronem. Kazałam mu uważać na mamę. Pocałowałam go w policzek i pobiegłam między peronem dziewiątym a dziesiątym. Bałam się że to sen, lecz nie uderzyłam głową w ścianę. Znalazłam się na peronie 9 i ¾.  Spotkałam tam tylko kilka osób, była dopiero  dziewiąta trzydzieści. Próbowałam załadować kufer do pociągu. Bezskutecznie… Jakiś chłopak o czarnych włosach i niebieskimi oczami mi  pomógł. Był czarujący, miły oraz szarmancki. Był ubrany w dżinsy i koszulkę z napisem „Książki to cos więcej niż sklejone kartki” W oczach było czuć mądrość. Pomyślałam że to idealny materiał na przyjaciela. Zaraz przyszedł jego kolega brunet. Widać było, że to typ buntownika. Zapytał:
-A ty piękna jak cię zwą? Powiedział to i mrugną jednym okiem.
-Zwą mnie „dziewczyna która nie lubi jak ją ktoś podrywa” a ciebie? Zapytałam tego debila.
-Mnie zwą   „Facet który lubi wygadane laki” – odpowiedział.
Poczułam się zirytowana. Ale postanowiłam ulec, może się odczepi.
-Mam na imię Dominika – odpowiedziałam bez emocji
-Ja Rafał, widziałaś może blondyna średniego wzrostu? – zapytał już normalnie.
-Tak, stoi za tobą i śmieje się do rozpuku pokazując ci rogi od początku naszej rozmowy. – i rzeczywiście tak było.  
-Mam na imię Kuba – powiedział śmiejąc się.
Rafał i kuba zaczęli si witać, razem z tym sympatycznym chłopakiem który jak się okazało miał na imię Kacper. Wszyscy włożyliśmy kufry do wagonu i usiedliśmy w jednym przedziale.  Rafał prawił mi komplementy, ja go olewałam.  Żartowaliśmy, tak do 10:50. Nagle drzwi przedziału otworzyły się. Weszła blondynka o stalowych mądrych oczach.  
-Rafał!  Gdzie byłeś? – zapytała zirytowana.
-Podobno wszystko wiesz. – rozzłościł się Rafał.
-Yhh! – jęknęła i padła na siedzenie obok mojego.  – Anabetch Chase.  – dodała.
-Dominika  Avalun. – powiedziałam uśmiechając się.
-Poznałaś już mojego kretyna? – zapytała patrząc na Rafała.
-Yhym. – odpowiedziałam Ann
-Ile razy proponował ci randkę? – znów zadała pytanie.
-Jeszcze ani razu. – odparłam. Ann spojrzała się. 

- A pro po… Umówisz się ze mną? – zapytał z drwiącym uśmiechem.
-Nigdy. – odpowiedziałam sucho.
- Już cię lubię-odpowiedziała z szerokim uśmiechem Ann.
-Kacper, jak to jest, że zadajesz się z takim palantem.-zapytałam
-Gdy by nie ja i Kuba, no gdy by nie ja był by gorszy niż jest. Uwierz on nie jest taki zły,  - skrzywiłam się, bo jak on mógł by być Gorszy.
-Zmiana tematu. Jaki jest wasz ulubiony sport? – zapytała Ann.
-Piłka nożna. – wypaliłam
Wszyscy stali jak osłupieni.
-Co? –zapytał Kuba.
-Nie macie mugolskiego pochodzenia?  - pokiwali przecząco głowami. – Nożna to jest gra w które jest 22 zawodników. Są dwie bramki, czyli wyznaczone miejsce do strzelania goli. Gol jest w tedy gdy piłka trafi do bramki. Jest obrońca który może łapać piłkę rękoma, lecz nie może ruszyć się zza bramki. Reszta zawodników gra nogami.
-Wow, fajne – odpowiedział Kuba.
-No a u was? Jakie was sporty interesują? – zapytałam
-Qwiditch – odpowiedzieli chórem.
Pociąg ruszył.
-Hogwart przybywamy! – krzyknęliśmy


6 komentarzy:

  1. Opowieść zaczyna się ciekawie :3
    Wiadomo, przeciniki xD
    Oraz błąd : Qwiditch
    *Quiddditch ;*
    Weny życzę i pozdrawiam ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :* i.... Kom zamieszczono niby o 8:46 xD

      Usuń
  2. Hmm, nie wiem, co mam napisać, bo jestem w lekkim szoku. Naprawdę. Zapowiada się ciekawie, ale pierwszy raz widzę taki wątek i taki sposób zagłębienia się w świat magii i Hogwartu. Po drugie tak dużo polskich imion i wgl współczesnych rzeczy. Opowieść niby wzorowana na tym, co już znamy, a jednak całkiem inna. Jestem bardzo ciekawa, jak to się dalej rozwinie, bo naprawdę jest to dla mnie coś nowego. Ciężko jest mi napisać coś więcej, bo na razie był to tylko wstęp i pierwszy rozdział :)
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do mnie: www.evans-lily-huncwoci.blog.onet.pl
    Luthien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Blog bardzo fajny. Dostałam nominację do Liebster Blog Award. Nominowałam cię. Niedługo pojawi się zakładka, będzie tam wszytsko wyjaśnionę.

      Usuń
  3. Na chwilę obecną nie dzieje się nic konkretnego, ale właśnie takie są początki. Widzę dużo polskich imion. Dominika, Rafał, Kuba itd. Może więc skoro to Hogwart trochę je ograniczyć? Zastanawia mnie jeszcze jedno, czy to co piszesz to faktycznie będzie coś nowego, Hogwart oczami Dominiki, całkiem nowa odsłona, czy też raczej zrobisz coś na zasadzie zmieniłam imiona, ale bd ktoś jak Remus, James, Syriusz? Bo na teraz jakoś tak mi to wygląda. Może to pozorne wrażenie.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny
    Em (www.ruda-i-huncwoci.blog.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miały być same angielskie, ale nie miałam pomysłów. Jeden kolejny wątek będzie troszkę zaczerpnięty od ciebie. A mianowicie choroba, dzięki której jeden z bohaterów nie może latać. Lecz nie kryje się z tym by chronić przyjaciół przed takim szkolnym "Draco" I dziękuje, że znalazłaś czas. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś tu znów zawitasz trochę mnie pokrytykujesz. :)

      Usuń