czwartek, 15 stycznia 2015

6. 1:0 Dla Avy! Czyli plan "pzestraszyć Oliwera" odchaczam do udanych

Obudziłam się w szampańskim nastroju. Dzień chłodny,  nie za upalny. Ostre powietrze… Uwielbiam, takie poranki. Wczoraj przeczytałam jedną bardzo dobrą książkę. Opowiadała o założeniu Hogwartu. Wybrałam ubranie. Była to bluza z napisem „Wszystko jest możliwe” Zwykłą niebieską koszulkę i białe rurki. Poszłam do łazienki. Szybko uczesałam nieokiełznane włosy. Umyłam zęby i twarz zimną wodą. Musiałam się obudzić. Dziewczyny spały, nie dziwi mnie to. Wstałam o 5. Plan „Przestraszyć Oliwera” czas zacząć. Dowiedziałam się, że schody chłopaków są normalne więc dziewczyny mogą ich używać. Wyszłam z łazienki. Delikatnie stąpając by nie obudzić dziewczyn. Raz się potknęłam o coś  ale szłam dalej. Kiedy wydostałam się z dormitorium zeszłam ze schodów. W pokoju wspólnym nikogo  nie było. Niebieski pokój wyglądał ślicznie w blasku porannego słońca. Ziewnęłam i opuściłam pomieszczenie. Znalazłam się na 5 piętrze. Szłam do parteru. Kiedy znalazłam się niedaleko Wielkiej Sali,  zmieniłam kierunek aby dostać się do kuchni.  Kiedy już znalazłam się w „królestwie skrzatów” szukałam Zmorka. Kiedy już odnalazłam swego przyjaciela poprosiłam o dużą miskę.
-Oczywiście panienko. – rzekł. Pstrykną palcami i z Nienacka pojawiła się duża miska. – będzie dobra? – zapytał.
-Idealna. – odpowiedziałam kiedy mi ją wręczał. Metalowa miska była ciężka. Wypowiedziałam dobrze mi znane i opanowane do perfekcji zaklęcie.
-Vingarium Leviosa. – rzekłam a miska uniosła się w górę. Wyszłam z kuchni, i podziękowałam Zmorkowi. Szłam w górę po schodach. Kiedy dotarłam na piąte piętro troszkę przystopowałam. Zmęczyłam się. Kiedy moje niebieskie oczy powędrowały w stronę zegarka ujrzały godzinę 6:30. Przyspieszyłam chłopaki ( z moich informacji ) wstaną o 7:10. Mam 40 minut. Wreszcie zobaczyłam cel mojej wędrówki. Wielkie drewniane drzwi. Zapukałam złotą kołatką.
-Co było pierwsze. Popiół czy Feniks? – brzmiało pytanie kołatki.
-Koło nie ma początku. – odrzekłam niezbyt pewnie. Co jeśli będzie źle? Kawał nie wyjdzie… Na szczęście drzwi otworzyły się. Weszłam do pomieszczenia. Znajdowała się tam tylko jedna osoba, która najwyraźniej zasnęła czytając książkę. Czemu? Bo chrapała i zsunęła się lekko z niebiesko-srebrnego fotela. Wpięłam się cicho po schodach. Lekko uchyliłam drzwi i starając się aby nie skrzypiały. Kiedy ta sztuka mi się udała, powoli stąpając doszłam do celu. Czyli łazienki. Sprowadziłam lewitującą miskę na dół. Nalałam do niej wody i całą swoją siłą woli uniosłam ją za pomocą zaklęcia. Wyszłam cicho, tak samo jak weszłam. Cichuteńko zeszłam ze schodów i weszłam na drugie. Prowadzące do męskiego dormitorium. Najostrożniej w świecie uchyliłam drzwi. Weszłam delikatni dotykając podłogi. Teraz czekało mnie najtrudniejsze. Użyć zaklęcia „Vingarium Leviosa” na sobie. Użyłam całej swojej woli wypowiadając to zaklęcie. Nie udało się. Kolejna próba i też nic. Po dziesięciu minutach oderwałam się o centymetr. Wpadłam na genialny pomysł. Sięgnęłam po różdżkę Oliwera która leżała na jego stoliku nocnym. Zabrałam również dwie masywne książki. Położyłam je na ziemię, i trzymając swoją różdżkę w lewej ręce a Oliwera w prawej wypowiedziałam zaklęcie lewitujące, które skierowałam na dwie księgi. One poruszyły się i poszybowały. Jedną niżej drugą wyżej. Użyłam ich jako schodki i stając na książki wreszcie byłam na doskonałej odległości.  Ukończyłam zaklęcie książki której nie stałam i wypowiedziałam zaklęcie jeszcze raz tylko na miskę z wodą. Kiedy miska poszybowała ku mnie zrobiłam tylko jedno. Przechyliłam miskę tuż nad głową Oliwera. Cała ZMINA woda która znajdowała się w misce spadła na jego twarz. On krzykną i wyrwał się ze snu. Wyglądało jakby śniło mu się że spadł. Albo raczej się utopił. Z ogormnym uśmiechem na ustach powiedziałam tylko jedno:
-BUU!
-Co?! Gdzie! – panikował budząc czwórkę wpół lokatorów. 
-Co się dzieje?! – krzykną histerycznie jako pierwszy Leon
-Co?! Gdzie jak?! –wpadł w panikę Rafał.
-O co chodzi?! – zapytał z głęboką  histerią w głosie Dave
- Aaaaaa! – krzykną Samy widząc mnie.
-Hej. Czy mogłabyś łaskawie powiedzieć… CO TY TU DO CHOLERY JASNEJ ROBISZ?! – zapytał w piżamie w misę Leo.
-Zakład – odparłam krótko szczerząc zęby i wychodząc. „1:0 dla mnie!” pomyślałam bardzo zadowolona z siebie i pobiegłam do swojego dormitorium. Samanta już siedziała na sowim łóżku. Włosy miała upięte w luźny kok. Dżinsową koszulę z ćwiekami i również białe rurki.
-Hej. – powiedziałam cicho by nie obudzić Jess i Ann.
-He. Gdzie byłaś? – zapytała.
-Obudziłam chłopaków niezbyt miłym sposobem. – odparłam tajemniczo i uśmiechnęłam się.
-Opowiadaj – zachęciła mnie i  posunęła się robiąc mi miejsce. Opowiedziałam jej całe zajście.
-Dobra robota. Następnym razem ja i ty – Rzekła usatysfakcjonowana Sam
-Okey – zapewniłam.
-Może pójdziemy na błonia? – zaproponowała  Samanta.
- Z wielką chęcią – odpowiedziałam i poszłyśmy po swetry. Kiedy ja założyłam swój niebieski a ona różowy wyszłyśmy z dormitorium. W pokoju wspólnym było pięć osób. Leo, Dave, Oliwer, Samy i Rafał. Na mój widok mina Leona przekształciła się w szeroki uśmiech.
-No, no. Nieźle. Tylko… Jakim cudem dostałaś się pod sufit? – spytał
-Tajemnica – opowiedziałam z lekkim dramatem w głosie.
-A może duet? Ty i ja? Kawały których Hogwrt nie widział – rozmarzył się Say.
- Ja pracuję sama, lecz sugestie mile widziane – powiedziałam wychodząc.
- Jaka ona inteligenta – usłyszenie tych słów mnie zadziwiło. Tym bardziej, że przy nich westchną. Szłyśmy wesoło rozmawiając  przez słabo oświetlone korytarze zamku. Kiedy spotkaliśmy Marcusa samego.
-Idź ja cię dogonię – powiedziałam wreszcie Sam.
-Okey, będę przy Wielkiej Sali – poinformowała mnie. Podeszłam do Marca. Miał zielono-srebrną koszule, zwykłe spodnie i trampki.
-Cześć. Musimy pogadać – powiedziałam oschle.
-Hej, ładnie wyglądasz. Co się stało? – zapytał trochę zdezorientowany.
-Wiem co zrobiłeś Kacprowi. Wiem jak podle się zachowałeś. Wiem jak on się czuł. Jesteś okropny! – powiedziałam co czułam i zaczęłam go walić pięściami w klatkę piersiową. On jedyni złapał mnie za nadgarstki i przytulił. Starał się mnie uspokoić. Kiedy opanowałam swoją złość doceniłam ten gest. Był przyjacielski. Mógł mnie uderzyć. Był silny. A jednak przytulił mnie. Co nie zmieniało faktu jaką jest świnią
-Tak. Zrobiłem to. To… Było okropne! Ale… No nie wiem. Muszę ci coś powiedzieć…. Nie wiem jak zacząć. Jestem śmiertelnie hory. Tak, do końca życia muszę z tym żyć. Mam… dobrą i zło stronę. Dosłownie! Raz jestem zły. Raz dobry. To tak jakbym był podzielony na dwie strony. Przydzielili mnie do ślizgonów dlatego, że w pociągu i w Wielkiej Sali kierowała ta zła strona. Wczoraj dobra. Zazwyczaj góruje doba. Lecz, niestety nie zawsze. – wytłumaczył mi z żalem w głosie.
- Tak, tak mi przykro. Ja, ja nie wiedziałam – wyznała.
-Nie mam ci za złe. Bentus też nie. Tłumaczyłem mu w inny sposób. Przepraszałem. Lecz widać, że musiałem mówić prawdę. Teraz mówię ci prawdę tylko z jednego powodu. Kłamstwa doprowadzą tylko do gorszego stanu. Jesteś fajna, i być może zostaniemy przyjaciółmi.  – powiedział co myślał.
-Nie, nie zostaniemy. – stwierdziłam.
-Czemu? – zapytał ze smutkiem.
-Bo już nimi jesteśmy – odparłam z szerokim uśmiechem i podałam mu rękę.
-Przyjaciele? – zapytał niepewnie.
-Tak – oświadczyłam kiedy podał mi rękę.
-Dobra leć już Samanta na ciebie czeka. – pogonił mnie.

-Tak jest! – zawołałam i pobiegłam na dół. Tyle chorób, tyle tajemnic. Hogwart coraz bardziej mnie zaskakuje…

3 komentarze:

  1. 1. POCZĄTEK:
    - Za szybko przeskakujesz z tematu do tematu. Mam wrażenie, że brak tu jednego zdania
    "Obudziłam się w szampańskim nastroju. Dzień chłodny, nie za upalny. Ostre powietrze… Uwielbiam, takie poranki. Wczoraj przeczytałam jedną bardzo dobrą książkę. Opowiadała o założeniu Hogwartu. Wybrałam ubranie..."
    Propozycja rozwiązania: Obudziłam się w szampańskim nastroju. Pierwsze, co zrobiłam to podbiegłam do okna i otworzyłam je. Poranek był chłodny, jednak nie za upalny. Wpatrując się w szkolne błonia zaczęłam rozmyślać o książce, którą czytałam wczoraj przed zaśnięciem. Była bardzo dobra. Opowiadała o założeniu Hogwartu. Rozmyślania przerwało mi chrapanie, którejś z dziewczyn. Zerknęłam na zegarek. Nadszedł czas szykować się na zajęcia. Podbiegłam do szafy i wybrałam ubranie...
    2. ROZWINIĘCIE:
    - Motyw pójścia do kuchni. Trzy powtórzenia KIEDY na początku zdań. I to w kolejności.
    " Kiedy znalazłam się niedaleko Wielkiej Sali, zmieniłam kierunek aby dostać się do kuchni. Kiedy już znalazłam się w „królestwie skrzatów” szukałam Zmorka. Kiedy już odnalazłam swego przyjaciela poprosiłam o dużą miskę." KIEDY NR. 1 - NIECH ZOSTAJE. KIEDY NR.2 GDY DOTARŁAM... KIEDY NR. 3 - Już po chwili go dostrzegłam i poprosiłam...
    - Ortografia np zamist CHORY jest hory
    - Interpunkcja
    3. ZAKOŃCZENIE - nie czepiam się



    OGÓLNY OPIS ROZDZIAŁU PO POMINIĘCIU BŁĘDÓW:
    Pomysł dobry, gdyby urozmaicić opisy byłby bardzo ciekawy, więcej emocji. Choroba Marca dość wzruszająca.
    PS. Musisz koniecznie wejść z kimś we współpracę, bo będzie Ci bardzo ciężko.
    I jeszcze jedno, ile masz lat? (jeśli mogę ci zadać tak osobiste pytanie :D)
    Pozdrawiam
    Em

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hym... Serio chcesz wiedzieć? Nie chcę cię zaszokować. Na razie odpowiedzi brzmi : Wiek to tylko liczby. Chociaż tak mnie kusi aby powiedzieć o moim wieku. Ale, chyba mogłabym... Coś między 11-14 :P Dlatego proszę o wyrozumiałość. Chociaż uwielbiam jak mnie krytykujesz. Ty masz wprawę, a ja zaczynam. DZIĘKUJE ZA KRYTYKĘ. Miło, że poświęcarz czas aby mnie czegoś nauczyć. To naprawdę motywuję. Pomimo nie dochodzę do takiego rezultatu jak ty, choć odrobinę się poprawiam. Ja to doceniam. Kiedy będę zadowolona ze swojej pracy podam wiek. Chcę pokazać, iż po mimo wieku można do czegoś dojść. I na prawdę cieszę się, że zakończenie jest w miarę. Bo jeżeli zakończenie jest w miarę to początek mogę poprawić. Początek potraktuję jak zakończenie i super. Nad rozwinięciem popracuję ostro. Popiszę jakieś długie miniaturki i morze za jakiś czas będzie w miarę. ( Takie moje optymistyczne myślenie ^-^ ) Dziękuje, i pozdrawiam. Zajarana w miarę zakończeniem
      Lily

      Usuń
  2. Hej mam dwie sprawy...
    1. Nominowałam Cię do LAB. Szczegóły znajdziesz tutaj
    http://ruda-i-huncwoci.blog.pl/liebster-blog-award/
    2. U mnie na blogu pojawiło się krótkie ogłoszenie

    OdpowiedzUsuń